Rewitalizacja przestrzeni publicznej nie polega na spełnianiu partykularnych potrzeb którejś z grup, ale na syntezie i kompromisach, dla interesu ogółu, które są negocjowane przez wiele miesięcy. Żaden kompromis nie zadowoli wszystkich, czyjeś estetyczne doznania mogą nie zostać zaspokojone, ale partycypacja społeczna w rewitalizacji przestrzeni publicznej jest wartością samą w sobie, która buduje potencjał społeczny miasta.
Rewitalizacja musi odbywać się przy aktywnym uczestnictwie mieszkańców na wszystkich etapach projektu, od wstępnej koncepcji po podejmowanie ostatecznych decyzji.

Bez partycypacji społecznej mimo dobrej inicjatywy ożywienia ulicy Jagiellońskiej zostaniemy z szerokim, wyremontowanym, chodnikiem, ale nadal na martwej ulicy.

Na dzień dzisiejszy magistrat nie jest zainteresowany prawdziwym dialogiem z mieszkańcami. Dopiero pod wpływem fali krytyki prezydent Krzystek zdecydował się na zorganizowanie dwóch spotkań w sali sesyjnej Rady Miasta. Dotyczą one jedynie propozycji zmiany organizacji ruchu i sposobu parkowania. Gdy próbujemy rozmawiać o Jagiellońskiej pod kątem rewitalizacji, strofowani jesteśmy przez prowadzącego, że to nie jest temat dyskusji. Owszem, nie jest. Ale właśnie być powinien.

W tym względzie niewiele różni się środowisko wspierające remont. Każdą osobę z odmiennym zdaniem traktuje się jak wroga. Dyskusja wokół remontu nawierzchni na Jagiellońskiej toczy się na kanwie 'mitycznego wroga' jakim mają być handlowcy z tej ulicy, mimo iż jak pokazały ostatnie konsultacje, chęć do dyskusji jest. Jak się okazuje problemem nie jest taka czy inna organizacja ruchu, ale brak możliwości uczestniczenia w projektowaniu, a co za tym idzie - brak informacji o tym co się stanie z bezpośrednim otoczeniem tych osób. Niestety nieustanne dzielenie mieszkańców na zwolenników i przeciwników wprowadza niepotrzebne antagonizmy stanowiące pokaźną przeszkodę w rewitalizacji tej części miasta.

Na sobotnim i wtorkowym spotkaniu była możliwość zadawania pytań związanych z planowaną nową organizacją ruchu. Tymczasem w zaciszu gabinetów powstaje kolejny projekt, który nie był omawiany na spotkaniach konsultacyjnych, a jego założenia nie ujrzały światła dziennego. Projekt ten (na razie przygotowywany jako Program Funkcjonalno-Użytkowy), jak przyznał dyrektor Biura Strategii, przygotowywany jest przez urzędników wraz z wąską grupą osób jednego ze szczecińskich stowarzyszeń. Po raz kolejny Szczecinianie, a w tym handlowcy z Jagiellońskiej, zostali wykluczeni z  udziału w tworzeniu projektu.

Czy w ten sposób można rewitalizować Śródmieście? Brak udziału społecznego w kreowaniu nowego charakteru przestrzeni na Jagiellońskiej sprowadzi skądinąd świetną ideę Deptaka Gwiaździstego, podjętą wiele lat temu, do zwykłego remontu chodników jakich w Szczecinie było już trochę. Równa nawierzchnia i szerszy chodnik ułatwi chodzenie na pieszo, ale to zbyt mało by ożywić ulicę.

Jak się mają sprawy w Europie? 

Na przykład we francuskim Bordeaux trwa właśnie przebudowa jednego z ważnych  placów.  Tamtejsze władze do planowania przebudowy wykorzystały kapitał społeczny w najlepszy z możliwych sposobów – wzięli oni znaczący udział w zaprojektowaniu przestrzeni.  Konsultacje społeczne trwały około 3 lat i były podzielone na 3 różne etapy. W pierwszym opracowano założenia na podstawie których przygotowano specyfikację do ogłoszenia konkursu architektonicznego. Następnie odbyła się praca z projektantami zwycięskiego projektu nad szczegółami – okrągłe stoły moderowane przez urzędników, architektów, urbanistów, mieszkańców i przedsiębiorców debatowały na temat zieleni, przemieszczania się, parkowania, oświetlenia, czystości, rynku i przemieszczania się podczas trwania budowy.  W ostatnim etapie w dużej skali miasto informowało o tym jak będzie wyglądał ostatecznie plac i badało opinię publiczną. 

Jak w Szczecinie wykorzystywany jest kapitał społeczny? 

Od momentu rozpoczęcia kampanii związanej ze zmianą parkowania na Jagiellońskiej zaproszono Szczecinian do współudziału dwukrotnie. Raz na spotkania informacyjne (inaczej tego nie mogę nazwać), a następnie dano im do rąk miotły i zachęcano do 'społecznego' zamiatania....  

Podsumowując, Szczecinianie powinni być włączeni w proces projektowania  już na samym początku tworzenia koncepcji i projektów. Miasto nie powinno zwlekać do ostatniej chwili, gdy zostaną np. poddane głosowaniu różne warianty przebudowy. Należy pamiętać., że proces konsultacji zaczyna się w momencie, gdy Miasto (czyli Prezydent) zaprosi mieszkańców do rozmowy, konsultacjami nie można nazwać informacji w mediach oraz artykułów różnych stowarzyszeń.

Magistrat od samego początku powinien mieć strategię prowadzenia konsultacji społecznych, zdając sobie sprawę że to nie uciążliwy obowiązek, a przeciwnie - szansa na lepszy, tańszy i bardziej akceptowalny projekt. Wdrażając te strategie, projektanci powinni opracowywać koncepcje z uwzględnieniem wypracowanych propozycji przy udziale mieszkańców Oczywiście mieszkańcom należy pomóc, dając dostęp do wiedzy, najlepszych praktyk – mówi  Olivier Schneider z Fubicy. W tym celu, do procesu konsultacji powinni być włączeni eksperci ds. przestrzeni publicznej, urbaniści, architekci, organizacje pozarządowe, projektanci. Proces konsultacji powinien być jawny i przejrzysty, oraz przede wszystkim sprawnie przeprowadzony i zarządzany.  Wzbogaci to społeczną wartość opracowania, pozwoli na uniknięcie zaskoczenia – jeśli każdy będzie miał prawo do uczestniczenia w dobrze przeprowadzonych konsultacjach. Charakter miasta tworzą przede wszystkim ludzie oraz ich pomysły, a infrastruktura jest jedynie odzwierciedleniem ich aspiracji.

Pełna partycypacja społeczna daje możliwość oswojenia się z projektem, a także bycia współautorem czegoś ważnego co się dzieje w przestrzeni miejskiej - poczucie tożsamości. Posiadanie wiedzy o tym co się wydarzy Uczestniczenie w normalnych spotkaniach w atmosferze dialogu, sprzyja budowaniu więzi społecznych, likwidowaniu barier pomiędzy mieszkańcami a urzędnikami - to najczęściej one są przeszkoda w prowadzeniu normalnej rozmowy. 

Joanna Bylińska 

Back to Top