Pojawiło się nowe stowarzyszenie „Szczecinianie Decydują”. – Chcemy, aby obywatel miał rzeczywisty wpływ na wydawane przez miasto pieniądze, żeby prezydent z nami rozmawiał – zapowiada Szymon Osowski.

Szczecinianie Decydują to grupa walcząca o prawo głosu mieszkańców w sprawach miasta. Inicjatywa powstała w momencie, gdy w Szczecinie wprowadzono uchwałę o konsultacjach społecznych bez przeprowadzenia dialogu z mieszkańcami. Uchwała wywołała wśród członków stowarzyszenia spore kontrowersje. Pierwotnie podpisów potrzebnych do uzyskania konsultacji miało być 250. Po wprowadzeniu uchwały liczbę tę zwiększono do 400. Zmianie uległa także forma konsultacji. Szczecińska Rada Działalności Pożytku Publicznego postulowała, aby w przypadku uzyskania określonej liczby podpisów konsultacje były obowiązkowe. Ostatecznie wprowadzono zapis o nieobowiązkowych konsultacjach.

Co powiedział Krzystek

Obecnie stowarzyszenie „Szczecinianie Decydują” walczy o możliwość debaty mieszkańców z władzami Szczecina nad budżetem na kolejny rok. – Chcemy walczyć o budżet, bo to sprawa, która dotyczy każdego. Sprawy np. likwidacji szkół czy przedszkoli dotyczą węższego grona, ale budżetem powinien zainteresować się każdy. W końcu to nasze pieniądze – mówi Szymon Osowski ze stowarzyszenia. Osowski wraz z innymi członkami do dziś mieli zebrać 400 podpisów. To furtka do dyskusji. Odpowiedź, którą prezydent Szczecina Piotr Krzystek dał stowarzyszeniu „Szczecinianie Decydują” nie zadowala jednak w pełni Osowskiego.

– Jeśli prezydent mówi, że weźmie pod uwagę nasze podpisy, ale budżet nie może być w ramach konsultacji obciążony, bo nie jest z gumy i my musimy sobie zdawać z tego sprawę, to nie wygląda to najlepiej – mówi. – Tym bardziej, że szczecińscy urzędnicy przeszli szkolenia, w ramach których umieją już udzielać informacji o budżecie – dodaje Osowski.

Jak to ma wyglądać? Współorganizator zbierania podpisów podkreśla, że nie chce, aby dyskusje były sztampowe i sztuczne. – Nie chcemy być traktowani jak uczniacy. Nie wyobrażamy sobie takiej formy, że wyjdzie na mównicę skarbnik i powie nam, że inaczej się nie dało. Chcemy dialogu między mieszkańcami, a władzą – mówi.

Osowski dziwi się opieszałości władz tym bardziej, że stowarzyszenie „Szczecinianie Decydują” chce, aby mieszkańcy dyskutowali zaledwie o części budżetu. – Konsultacje miałyby dotyczyć elementów budżetu. Wiadomo przecież, że to wszystko jest skomplikowane – mówi Osowski. Konsultacje miałyby odbywać się w formie debaty z mieszkańcami.

– Tak miało by to wyglądać, że przychodzi mieszkaniec i mówi na co chciałby, aby jego pieniądze były wydawane. Aby mógł spytać, dostać wytłumaczenie, podsunąć własne pomysły – mówi Osowski. Przedstawiciel stowarzyszenia sygnalizuje, że walka o jawny i dostępny mieszkańcom budżet to walka o uczciwość władzy. – Niech władza się tłumaczy. Podejmowane są różne decyzje, często niezrozumiałe dla społeczeństwa, a my chcemy wdrożyć system, który pozwoli władzy tłumaczyć, a obywatelom zrozumieć te decyzje – mówi Osowski.

Jego zdaniem ważne, aby mieszkaniec czuł się swobodnie. – Niech mieszkaniec przyjdzie ze swoją propozycją i powie, że np. chce, aby budowany był stadion. I władza wtedy będzie miała okazje mu wytłumaczyć dlaczego teraz stadionu nie można budować, dlaczego budowana jest hala itd. – tłumaczy Osowski.

Jak w demokracji

Członek stowarzyszenia jest umiarkowanie optymistycznie nastawiony co do przyszłości konsultacji. Co prawda budżet na kolejny rok zostanie ostatecznie zamknięty 15 listopada, ale zdaniem Osowskiego do tego czasu można by zorganizować przynajmniej dwa lub trzy spotkania z mieszkańcami. Przedstawiciel stowarzyszenia nie zgadza się z tezą, że otwarte dyskusje były by prowokacją dla jednostek, mających szalone pomysły.

– Pewnie i zdarzą się osoby czy małe grupy osób, które będą chciały na tym ugrać coś tylko dla siebie czy wdrożyć jakiś niezrozumiały projekt. Ale to jak w demokracji. Wiadomo, że na skrajne partie też głosują ludzie, ale w drodze demokracji wygrywa ta, która ma najwięcej głosów. Tak samo byłoby na konsultacjach. Dyskutowane byłyby te pomysłu, które miały by poparcie – tłumaczy. Osowski uważa, że odpowiedź władzy na propozycję „Szczecinianie Decydują” będzie świadczyła o stosunku władz do obywateli. – Jeśli prezydent nie skorzysta z możliwości organizacji konsultacji będzie to sygnał dla mieszkańców – mówi Osowski.

30 milionów w Łodzi

Pomysł na wdrożenie konsultacji w Szczecinie to połączenie systemu obowiązującego w innych częściach świata i doświadczeń z innych miast Polski. Konsultacje są popularne w Europie, ale pierwotnie funkcjonowały w Ameryce Południowej. W Polsce konsultacje odbywają się w Łodzi i Sopocie. W Łodzi działają one już od 2010 roku, a w ich ramach trwa dyskusja m.in. na temat budżetu miasta czy likwidacji szkół i przedszkoli. Obecnie w Łodzi ruszają konsultacje projektu nowego regulaminu konsultacji.

Sprawnie działa Sopocka Inicjatywa Rozwojowa. W czerwcu odbyło się dziewięć spotkań mieszkańców z prezydentem w sprawie budżetu miasta na następny rok. W lipcu w Sopocie mieszkańcy zdobyli zaledwie 50 podpisów, które wystarczyły aby zorganizować spotkanie z prezydentem miasta w sprawie zagospodarowania terenów miejskich. Działania stowarzyszenia „Szczecinianie Decydują” to także pokłosie doświadczeń zbieranych w innych miastach.

– Często bywam w innych miastach Polski i widzę jak na tym tle wypada Szczecin. Jak jestem w Sopocie to widzę, że się rozwija, że kiedy mieszkańcy mają wpływ na wybory dokonywane przez władze to miasto idzie do przodu – mówi Osowski. W dwóch wyżej wymienionych miastach istnieje także budżet obywatelski, na podstawie którego wydzielona jest pula pieniędzy, którą mieszkańcy dysponują po uprzednim głosowaniu. W Łodzi ma to być 1% budżetu, czyli 30 mln złotych, a w Sopocie 7 mln. O ile prezydent Szczecina Piotr Krzystek na propozycję konsultacji odpowiada zdawkowo, dając jednak im szanse, to na budżet obywatelski w Szczecinie szans nie ma.

http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120729/SZCZECIN/120729502

 

Back to Top