Prezydent Szczecina Piotr Krzystek powinien z mieszkańcami przedyskutować projekt budżetu na przyszły rok. Koniec z decydowaniem o finansach miasta wyłącznie w murach magistratu - postulują członkowie nieformalnego stowarzyszenia Szczecinianie Decydują. Chcą, by mieszkańcy mogli zgłaszać swoje uwagi i propozycje do planu wydatków i dochodów na 2013 r. Zachęcają szczecinian do podpisania się pod takim wnioskiem.


Prawo do przeprowadzenia dyskusji na wniosek mieszkańców daje podjęta 26 marca tego roku uchwała o konsultacjach społecznych. Radni zdecydowali, że głos mieszkańców należy brać pod uwagę "w sprawach ważnych dla gminy". Wniosek o konsultacje musi być rozpatrzony, jeżeli podpisze się pod nim 400 osób

Wstępny zarys dochodów i wydatków miasta na przyszły rok już jest gotowy. Służby skarbnika miasta przygotowały tzw. budżet modelowy. Teraz pracują nad nim radni.

Grupa Szczecinianie Decydują zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie budżetu na 2013 rok rozpoczęła w piątek. Akcję planuje zakończyć 31 lipca, a 1 sierpnia wniosek chce zanieść prezydentowi miasta Piotrowi Krzystkowi.

Na czele akcji stoją Joanna Bylińska (28 lat, pracuje w prywatnej firmie marketingowej, znana z aktywności w stowarzyszeniu Rowerowy Szczecin) i Szymon Osowski (32 lata, pracownik Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, które zabiega m.in. o jawność w życiu publicznym).

- Trzeba skończyć z zasadą, że dzielenie pieniędzy odbywa się w murach magistratu, że decydują o tym tylko radni, prezydent i urzędnicy magistratu - mówi Joanna Bylińska. - My nic strasznego zrobić nie chcemy. My tylko w procedurę tworzenia budżetu chcemy włączyć mieszkańców. Przy konstruowaniu budżetu chcemy wprowadzić zasadę jasności i jawności.

Szymon Osowski podkreśla: - Do tej pory dyskusje z mieszkańcami były markowane. Tylko dlatego mamy uchwałę o konsultacjach społecznych, że musiała zostać zrealizowana w ramach projektu podnoszenia kwalifikacji przez urząd, na który były pieniądze z Unii Europejskiej.

Osowski i Bylińska postulują, by urząd miasta organizował spotkania z mieszkańcami, podczas których będzie można podyskutować na temat projektu przyszłorocznego budżetu. A także by uwagi można było zamieszczać w publikowanych na stronach internetowych urzędu formularzach.

Nawet jeżeli Szczecinianie Decydują zbiorą wymagane 400 podpisów, to ta liczba nie obliguje prezydenta Piotra Krzystka do spotykania się i rozmawiania z mieszkańcami o przyszłorocznym budżecie. Zgodnie z uchwałą podjętą w marcu przez radnych 400 podpisów zobowiązuje prezydenta tylko do rozpatrzenia danego wniosku w ciągu 30 dni. To do niego należy ostateczna decyzja, czy takie konsultacje się odbędą.

- To będzie sprawdzian nastawienia władzy do mieszkańców - podkreśla Szymon Osowski.

- Z zazdrością spoglądamy na Łódź, tam budżet z mieszkańcami jest konsultowany - dodaje Joanna Bylińska.

Członkowie grupy Szczecinianie Decydują podkreślają, że do tej pory miasto z mieszkańcami o budżecie w ogóle nie rozmawiało.

- Należy rozpocząć jakikolwiek poziom dialogu - apeluje Szymon Osowski. - Rozmawiajmy wszyscy o tym, czy rzeczywiście muszą być takie oszczędności w oświacie. Nie gódźmy się na to, by w tej sprawie stawał na mównicy, na sali sesyjnej tylko skarbnik miasta. Właśnie z tego powodu, że nie ma konsultacji społecznych, rodzice przedszkolaków założyli stowarzyszenie [w lipcu powołali je szczecinianie niezgadzający się m.in. na cięcia w przedszkolach - red.]. Nie czuli, że są traktowani przez magistrat jak partner.

Szczecinianie, którzy uważają, że mieszkańcy powinni mieć prawo uczestniczenia w pracach nad tworzeniem budżetu, swoje podpisy mogą składać w Szczecińskim Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych (al. Wojska Polskiego 63) lub w stowarzyszeniu Rowerowy Szczecin (ul. Dworcowa 19, p. 205).

- Ze strony internetowej: www.szczecinianiedecyduja.pl można też wydrukować listę oraz wniosek i samemu zbierać podpisy. Zapraszamy - zachęca Joanna Bylińska.

Co o inicjatywie Szczecinianie Decydują sądzi prezydent Szczecina Piotr Krzystek? Odpowiedź "Gazeta" ma otrzymać w poniedziałek.
 

 

Back to Top