W Gazecie Wyborczej pojawiła sie relacja ze spotkania z Panem Gherardem Meighörner - autorem tekstu jest pani Monika Adamowska.

W Monachium urzędnicy, politycy i inwestorzy nauczyli się, że lepiej nie omijać konsultacji społecznych, bo można stracić poparcie społeczne i czas - mówił w Szczecinie Gerhard Meighörner, architekt z Monachium.

Pod koniec marca szczecińscy radni przyjęli w końcu uchwałę o konsultacjach społecznych. Czym są takie konsultacje? To procedura, która wymusza na władzach miasta poprzedzenie głosowania danej uchwały zorganizowaniem otwartych spotkań z udziałem odpowiednich urzędników i ekspertów oraz zasięgnięciem pisemnej opinii zainteresowanych organizacji społecznych. Opinie te nie są dla radnych wiążące. Uchwała od początku budziła jednak sprzeciw organizacji pozarządowych, gdyż przygotowana została bez... konsultacji społecznych właśnie. W efekcie znalazły się w niej zapisy nie do końca korzystne dla mieszkańców.

A jak ważne są takie konsultacje dla miasta i mieszkańców, opowiadał na wtorkowym spotkaniu w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego ZUT Gerhard Meighörner, członek Międzynarodowej Organizacji Urbanistów i Planistów Przestrzennych, który wiele lat przepracował w wydziale planowania urzędu miasta Monachium. Opowiadał, jak w Niemczech wygląda słuchanie głosu obywateli i jakie korzyści przynosi.

Teraz są skuteczni

Okazuje się, że także w Niemczech urzędnicy początkowo nie byli zwolennikami konsultacji. Uważali, że to tylko przedłuża procedury i utrudnia im pracę. - Ale już od 1963 r. w Niemczech Zachodnich prawo przewidziało takie konsultacje - mówił urbanista.

W 1968 r. powstało Forum Monachijskie - pomost między obywatelami, stowarzyszeniami oraz władzami i inwestorami. Była to oddolna społeczna inicjatywa, która rozwinęła się w ruch uznany przez miasto. Dopiero tak zrzeszeni przedstawiciele różnych środowisk zaczęli być skuteczni. Władze zaczęły się liczyć z ich opinią. Już nie tylko prawo przewidywało konsultacje społeczne na kilku etapach zanim dojdzie do realizacji inwestycji (na etapie tworzenia planów użytkowania terenu, planów miejscowych, przed wydaniem decyzji o pozwolenie na budowę), ale i sami obywatele poprzez forum domagali się wysłuchania ich głosu. Duży wpływ na decyzje rady miasta mają także odpowiedniki polskich rad osiedli.

- Co najmniej raz w roku rady mają obowiązek zrobić zebranie i dyskutować o ważnych dla tej dzielnicy tematach urbanistycznych - mówił. - Na takie zebrania przychodzi dużo ludzi, bo są one rzeczywiście efektywne.

Meighörner opowiadał, że siłą Forum Monachijskiego jest to, iż zrzesza ono także specjalistów - np. architektów, planistów (często emerytowanych), przedstawicieli biznesu, mediów. Na spotkania forum przychodzą także przedstawiciele urzędu miasta.

- W ramach forum działają różne grupy robocze zajmujące się konkretnym tematem - mówił monachijski urbanista. - Np. jest zespół ds. śródmieścia. Kolejny zajmuje się hałasem. Jeszcze inny analizuje "Miasto: kształt i przestrzeń życia". Są grupy ds. transportu czy ds. terenów nad rzeką Izarą.

Wszystko musi być jawne

Forum zajmowało się m.in. gentryfikacją - to zmiana charakteru danej dzielnicy, zwykle podwyższenie standardu związane z rewitalizacją, w wyniku czego rosną ceny i część mieszkańców nie jest w stanie dalej mieszkać w tej okolicy.

Kiedy wychodzi kolejny ważny dla miasta temat, ludzie z forum mogą stworzyć nową grupę poświęconą temu problemowi. Zdaniem urbanisty, dzięki pracy w grupach roboczych Monachium uniknęło rozwiązań, które przyniosłyby szkodę przestrzeni publicznej, za to wiele innych rozwiązań podziwianych jest na świecie jako udane, np. atrakcyjna strefa piesza w dużym obszarze miasta (z miasta dla samochodów zamieniło się w miasto dla pieszych). Ludzie wywalczyli sobie m.in. park, który był częścią sprzedawanego zakładowego terenu. Trudne tematy, które opiniowało Forum Monachijskie, to m.in. trzeci pas startowy na lotnisku czy co zrobić z terenem po likwidowanym browarze.

- Forum Monachijskie czuwa, by nic nie szło bez upublicznienia - mówił Meighörner. - Zwraca uwagę urzędnikom, planistom, że trzeba więcej dyskutować z ludźmi.

Meighörner podkreślał, że w wyniku konsultacji ze społeczeństwem powstaje przyjazne mieszkańcom, atrakcyjne miasto. W efekcie Monachium się rozwija.

Jak zachęcić ludzi

Uczestnicy spotkania pytali, jak zaktywizować mieszkańców (na wtorkowe spotkanie przyszło tylko kilkunastu szczecinian, m.in. radny Arkadiusz Marchewka i działaczka Rowerowego Szczecina Joanna Bylińska), by chcieli uczestniczyć w konsultacjach ważnych dla miasta tematów. Urbanista wyjaśniał, że także u nich był to problem, ale zachęcano ludzi. Pojawiały się nawet takie eksperymenty (finansowane odgórnie) jak warsztaty obywatelskie. Z książki telefonicznej losowano osoby, które zapraszano na szkolenie obywatelskie. Załatwiano im urlop z pracy i zwrot kosztów za te dni pracy. Podczas warsztatów ci mieszkańcy uczyli się, dlaczego warto aktywnie włączać się w życie miasta, opiniować ważne problemy i jak to skutecznie robić.

 

Back to Top